niedziela, 12 grudnia 2010

W jakim celu powastał blog

Należę do pokolenia, które w latach 80-tych miało stosunkowo szare dzieciństwo, przynajmniej w porównaniu do obecnych dzieciaków. Pamiętam fatalne rajtuzy w przedszkolach, masowe leżakowanie, kolejki w sklepach za wszystkim, szary (ekologiczny) papier, w który pakowano żywność, oraz zabawki z PEWEX-u za drogie dla mas.

Pamiętam również monety, których było coraz więcej o coraz większych nominałach, które z każdym rokiem stawały się coraz mniej wartościowe. Aż pod koniec podstawówki każdy z nas miał dziesiątki bezużytecznych banknotów ze Świerczewskim. Państwo zbankrutowało.

W 89 moje pokolenie było za młode by bawić się w kapitalistów.

W roku 92 zacząłem się interesować giełdą. Mój kolega kupił zeszyt w kratkę i rysował wykresy. Piękny biznes - siedzisz przed telegazetą i sprawdzasz jak akcje idą w górę. Nie trzeba nic robić, wystarczy pójść do Biura Maklerskiego i złożyć zlecenie. Rok 93 i 94 pamiętam z hossy i z prywatyzacji Banku Śląskiego. Trzy akcje po 50 zł warte trzynaście razy więcej po debiucie. Moi rodzice mieli sześć akcji. Wtedy wydawało się to świetnym interesem.

W 2001 roku skończyłem studia. Większość moich znajomym przez pierwszy rok, dwa pracowała w zupełnie przypadkowych miejscach lub wyjeżdżała z kraju. W końcu mięliśmy prawie 3 miliony bezrobotnych w tym okresie.

Dziś mamy 2010 rok i mogę o sobie powiedzieć iż należę do pokolenia które przeżyje bankructwo swojego systemu emerytalnego. W najlepszym wypadku będziemy bardzo ubogimi emerytami. Dlatego każdy musi zapewnić sobie środki na późną starość.

Na blogu będę chciał wykazać iż żyjemy w świecie, którym mały inwestor ma dostęp do większości skomplikowanych instrumentów na świecie. I może być wydajniejszy od dużych graczy, funduszy.

Moje doświadczenie to inwestowanie w akcje, kontrakty terminowe i opcje na WGPW. Obecnie równolegle inwestuje w obligacje oraz na rynku forex i towarach. Zapraszam do czytania oraz komentowania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz